
Spontaniczne pępkowe, czyli ród T. rośnie w siłę!
17 Luty 2009
Dokładnie w 7 dni lub po tygodniu – nie pamiętam dokładnie – umówiliśmy się z inżynierem na takie sobie lekkie spotkanko przy browarku. Ot, takie tradycyjne posiedzenie przy telewizyjnej papce serwowanej przez bezpłatne ogólnopolskie stacje TV. Skoro bezpłatne, to domyśleć się możecie, że oglądaliśmy z początku maraton natrętnych, głośnych reklam: nie jakiegoś lekarstwa, a Rutinoscorbinu; pieluszek Pampers stworzonych z miłości do dzieci; środków na zgagę i zaparcia po rybce; doskonałych proszków i wybielaczy a także superbombowych ofert jak wydać kasę na nowy wszystkomający (sic!) telefon… Nieco później uruchomiliśmy więc sprzęt HI TECH – Mantę i odtworzyliśmy kolejny (choć wg innych wersji ponownie ten sam) odcinek Kompanii braci. I znów byłby to wieczór jak każdy, czyli piwko do snu, lecz nie dziś, lecz nie dziś!
Zabijcie w werble, zadmijcie w trąby, cieszcie i radujcie się, bo oto narodził się nam nowy kompan! Zaiste pośród nas pojawił się kolejny chłop na 102. A tym dorodnym towarzyszem jest młody bratanek inżyniera, który jeszcze wg informacji redakcji, imienia nie ma, toteż nadajemy mu tymczasowy pseudonim „Inżynierek 1”, jako że z inżynierem spokrewniony a i mniejszy od niego z pewnością. Inżynierek 1 przyszedł na nasz ziemski padół o 21 godzinie 16 lutego, czym z pewnością uradował swą rodzinę najbliższą, ale także i nas, towarzyszy inżyniera seniora.
Jako, że nowy gość na świecie jest, tako trzeba było wypić jego zdrowie, co by mu dopisywało przez lat wiele. Takoż uczynili my i wypili po trzy piwka dyskutując o tym, kim będzie jak będzie dorosły i jak to będzie, gdy zasili szeregi familii T., którzy wtenczas z pewnością trząść będą dzielnicą niczym rodzina Soprano swoją. Oto bowiem rodzina T. liczy już sześciu chłopów, a to tylko dlatego, że inżynier senior (Janusz) nie ma jeszcze potomka. Choć zakłady są, że gdy mieć będzie, będzie to potomek męski także. Strach się bać i strach pomyśleć, co to będzie za lat kilka… Całe szczęście, że my z T. dobre stosunki mamy – może z nas haraczy ściągać czy zastraszać w przyszłości nie będą…
I to koniec tej historyjki, krótkiej, acz ważnej bezsprzecznie. Nasza grupa trzymająca władzę gratuluje wszystkim T. i życzy najlepszego najmłodszemu, u którego na pierwszych urodzinach w suterenie była, kto wie… może i na 18 nas zaprosi też tam… Na razie jednak T. rosną w siłę, a niedługo z pewnością będzie z nich niezła KOMPANIA BRACI T.
*Wszelkie podobieństwa osób i zdarzeń są przypadkowe.
Jak Janek spłodzi płeć żeńską, to go pod niebiosa chyba wyniosą!
wszyscy czekają niecierpliwie na kolejny wpis
Nieważne jakiej płci będzie potomek Janusza, on z pewnością się z nim bądź nią świetnie dogada. Opanował przecież doskonale język “Bep, Bep”!
Nie, nie, nie, szanowny kolego drogi!
Byłbym skłonny sądzić, iż jest to raczej język “Böp, böp”, gdyż jak pamięć Cię nie myli, w Januszowym języku więcej niemieckich naleciałości, niż angielskich
Nie mówię nie, nie mówię nicht. Może tak być, w końcu to Hans najlepiej wie jak się pisze to, co mówi…